O autorze
środa, 30 stycznia 2013

Dzisiaj nareszcie coś z mojego parapetu twórczego. 
Na początku grudnia wybrałam się do Kreatywnych na papierową wiklinę. W planach było zrobienie koszyka z przykrywką. No i prawie się udało tyle, że koszyk wyszedł za mały albo przykrywka za duża. I tak po dłuuuuuuugim namyśle stanęło na tym ,że do przykrywki dorobię nowy koszyk a ten który już był zrobiony zaadaptuję na dziecinne drobiazgi. Niedługo przyda się na prezent, będzie jak znalazł.:)  A, że Walentynki za pasem to i pomyślałam o serduszku dla mojego "Walentego", który napełnię słodyczami i gotowe!

koszyczki

koszyk

koszyk

koszyk

koszyk

niedziela, 27 stycznia 2013

Pewnie narażę się dzisiejszym postem licznym fanom Tildy, ale w końcu każdy ma prawo mieć własne zdanie.
Gdy pierwszy raz zobaczyłam tą szmacianą lalkę pomyślałam, że jej autorowi chyba nie do końca wszystko wyszło tak jak miało. Osoba ,która ją zrobiła była bezgranicznie zafascynowana swoim dziełem, a dodam, że miała całą rodzinę tych lalek. Widząc tak ogromną fascynację postanowiłam, że poszukam w sieci coś na temat tego stworka. No i faktycznie... okazało się, że charakterystyczne cechy tej lalki to długie ręce i nogi, małe oczy, rumieńce i brak ust. Ot, taki sobie potworek... Nawet nie przypuszczałam, że tyle fanów ma ta (delikatnie mówiąc) wątpliwej urody zabawka. Oczywiście jest to tylko moja subiektywna ocena. Tak czy inaczej, szukając odmiany dla koralików zdecydowałam się uszyć Tildę. Nie powiem, że było to dla mnie wielkie wyzwanie, bo szyciem zajmuję się na co dzień, ale wielki szacun dla tych ,którzy szyją tylko amatorsko bo dzierganie takich maleńkich elementów nie należy do najłatwiejszych. 
Prawdziwi fascynaci używają i nawet wymieniają się między sobą materiałami w drobniutkie wzorki a ja, ponieważ sceptycznie podeszłam do swojego dzieła poszłam na łatwiznę i wykorzystałam materiały, które miałam dosłownie w zasięgu ręki. A tak poważnie. Moja Tilda ma już 3 dni i muszę przyznać ,że z każdym dniem przyzwyczajam się do niej coraz bardziej. Może gdyby jej poprawić wyraz twarzy to zyskałaby na urodzie tyle, że wtedy nie byłaby już prawdziwą Tildą. Myślę o uszyciu Tildy-króliczka bo ten ma sympatyczniejszą mordkę. Może nawet mógłby być prezentem dla jakiegoś dziecka tylko czy dzieci bawią się takimi lalkami?

matilda

Tilda

Tilda

Niewątpliwą zaletą Tildy jest to, że lubi się fotografować i nie stawia oporu.:P
No i jeszcze z ostatniej chwili, po przeszczepie włosów. :) Gdyby tak jeszcze mała operacja plastyczna ust, to byłaby z niej całkiem niezła lala...:)

Tilda

Tilda

Tagi: Tilda
22:12, alimad , szycie
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 stycznia 2013

W myśl poprzedniego postu to dalszy ciąg relaksu.:) Kilka drobiazgów zrobionych w czasie filmowych wieczorów. Ale... To miało być  coś innego... Planowałam zrobić bransoletkę typu russian spiral. No i przyznam szczerze na razie poległam. :( To nie to, że nie wiem jak ją zrobić bo znalazłam kursik w necie i właściwie nie ma w tym żadnej filozofii. Przy pierwszym podejściu stosując się dokładnie do wskazówek tutoriala stwierdziłam, że bransoletka wyjdzie za gruba i generalnie nie spełniałaby moich oczekiwań. I tak, żeby nie kończyć pracy bez żadnych efektów z przygotowanych koralików "uszyłam" czarno-malinową gwiazdkę. A ponieważ nie jestem osobą, która poddaje się po pierwszej próbie następnego dnia było drugie podejście. Tym razem zastosowałam sekwencję jak w bransoletce, którą dostałam od Pestki. Przypadł mi do gustu zestaw koralików czarno-malinowy więc ponownie użyłam tego zestawu. Tym razem wielkość bransoletki była ok, sekwencja w połączeniu z zestawem kolorów była super ale... po przerobieniu ok. 7 cm doszłam do wniosku, że jest jakaś taka zbyt wiotka. Może powinnam użyć grubszej żyłki. I tak drugie podejście zakończyło się zrobieniem turka. Dawno go nie robiłam więc uznałam ,że warto sobie przypomnieć. Mimo, że dwukrotnie poległam na tzw. wężu igłowo-ołówkowym to jeszcze nie jest moje ostatnie słowo ale chwilowo odkładam koraliki. Mam jeszcze jedną nieskończoną bransoletkę, do której potrzebuję złote wykończenia i ją pokaże następnym razem.

koraliki
Różowa bransoletka w kropeczki jest dla bardzo młodej damy.

turek
Turek to efekt nieudanego podejścia do russian spiral...:)

rozgwiazda
Tak mi się spodobało robienie gwiazdek, że jak tylko mam chwilę wolną to siadam i "szyję".:)

środa, 09 stycznia 2013

Koleżanki z rękodzielniczych blogów zaczynają już myśleć o świętach wielkanocnych. Mnie jak na razie jeszcze nie naszła wena na malowanie jajek tudzież robienie innych świątecznych ozdób. Mam jeszcze kilka niedokończonych prac ale zachciało mi się trochę pokoralikować. Wciąż jeszcze się uczę , czego przykładem jest pierwsza moja kamea opleciona biało-czarnymi koralikami. Wiem też już jak się robi bransoletki typu russian spiral i mam w planach taką zrobić. A teraz to co już zrobiłam... :)

gąsieniczka
To gąsieniczka odpatrzona od Weraph.

kpl czarno-srebrny
Tą bransoletkę zobaczyłam gdzieś w sieci a kolczyki dorobiłam sama.

kamea

Niestety jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia ale przy sztucznym oświetleniu i z takim sprzętem jaki posiadam nie potrafię nic lepszego zrobić.